Na wesoło
"Pryszczowy poranek"
Wstaję sobie rano
I witam się z mamą, zaraz potem z bratem
I idę nastawić herbatę,
(oczywiście zaraz po włączeniu komputera
Kto myśli inaczej niech się stąd zabiera)
W wielkim pędzie wbiegam do łazienki
Po drodze gubiąc bluzeczki sukienki,
Bo choć wcale się z tego nie cieszę
To znów się spieszę!
Do wyjścia z domu na zajęcia poranne
Zostało 5 minut - a ja dopiero opuszczam wannę!
Jeszcze szybki rzut oka w lustro,
No, bo przecież trzeba zrobić się na bóstwo.
Patrzę na siebie w odbiciu lustrzanym
Nagle zamieram w przerażeniu nieskrywanym,
Bo oto, co widzę? Co to się tak błyszczy?
To najohydniejszy ze znanych mi pryszczy
Dookoła niego czerwona otoczka
Skóra na nim się świeci jak psu błyszczą oczka.
Białe wybrzuszenie niczym śnieżna góra
Patrzę na nie z bólem - " moja biedna skóra"
Dzień tak ładnie zaczęty w pośpiechu i pędzie
A tu przystopować w łazience trza będzie,
Patrzę na tę zmorę na ten koszmar senny
Wołam "rodzino ratunku zróbcie mnie na bóstwo!;
Ale jak to zrobić, kiedy prychol Twoją cerę kala?
Jak tu sprawić, by wnuczusia wyglądała jak ta lala?
Mama radzi - nałóż dziecko plaster.
Brat się krzywi - zamaluj flamastrem!
Trwa w napięciu rodzinna narada,
Każdy nad mym pryszczem stoi duma gada
Każdy mu się z troska wnikliwie przygląda
I deliberują jak mój pryszcz wyglada.
A ja z każdą chwilą dochodze do wniosku,
Że gdyby pryszcz miał włosy wyrwałabym mu je
Włos po włosku!